Honorowi obywatele Złotowa

Do wąskiego grona honorowych obywateli Złotowa (papież Jan Paweł II, burmistrz Jan Kocik, działacz sportowy Bruno Radowski i lewicowy polityk Marek Borowski), uchwałą Rady Miejskiej w Złotowie z dnia 25 stycznia 2011, dołączyli:

Andrzej Kokowski Prof. Andrzej Kokowski

- wybitny polski archeolog, dyrektor Instytutu Archeologii UMCS w Lublinie; autor ponad 350 publikacji, stypendysta niemieckiej Fundacji Alexandra von Humboldta. Przez wiele lat badał gockie cmentarzyska w Masłomęczu i Gródku koło Hrubieszowa, które dziś są…europejską… wizytówką lubelskiej archeologii. W złotowskim muzeum można bliżej poznać dorobek naukowy Profesora, dzięki takim tytułom, jak: Starożytna Polska, Archeologia Gotów, Goci od Skandzy do Campi Gothorum, Dwanaście miesięcy z archeologią. Jednak dla nas, złotowian, najważniejszą wręcz obowiązkową będzie lektura książki Przygoda z archeologią, czyli najstarsze dzieje Krajny Złotowskiej (w druku).

alt Prof. Andrzej Tatarski

- wykładowca Akademii Muzycznej im. I. J. Paderewskiego w Poznaniu, kierownik tamtejszej Katedry Kameralistyki i Katedry Fortepianu. Od szeregu lat koncertuje jako solista i kameralista w krajach Europy, Ameryki i Azji, w towarzystwie najwybitniejszych polskich dyrygentów i śpiewaków. W jego artystycznym dorobku znajdują się nagrania archiwalne dla radiofonii polskich i zagranicznych, nagrania telewizyjne, filmowe i płytowe.

alt Prof. Joachim Zdrenka

- aktualnie wykładowca Wydziału Historycznego Uniwersytetu Zielonogórskiego, wcześniej kierownik pracowni epigraficznej Berlińsko-Brandenburskiej Akademii Nauk w Poczdamie. Zajmuje się genealogią… rodów pomorskich w średniowieczu, historią Niemiec i Polski północno-zachodniej, a także historią Ziemi Złotowskiej i okolic. We współpracy z MZZ wydał całą spuściznę literacką Ericha Hoffmanna, pamiętniki W. Maćkowicza i Księgę gruntową domeny złotowskiej.

alt Janusz Sł‚awiński

- kompozytor i dyrygent, organizator festiwalu piosenki w Opolu, były prezes ZAKR-u, odznaczony przez Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego medalem Gloria Artis. Pomysłodawca głównej imprezy kulturalnej w Złotowie EEM, organizator festiwalu piosenki MALWY.

Lesław Będkowski

1 stycznia 2011 r. zmarł w Warszawie prof. Lesław Będkowski, wielki Przyjaciel Złotowa, wydawca pamiętników Heleny Będkowskiej "Z pionierskich dni w Złotowie". Miał 82 lata.

Lesław BędkowskiLesław Będkowski miał niespełna 17 lat, kiedy wraz z Rodzicami przybył do Złotowa w maju 1945r. Rodzina Będkowskich, ze względu na działalność w Armii Krajowej, uciekała z Borysławia (lwowskie) przed aresztowaniem NKWD i wywiezieniem do gułagu. Ojciec Leszka był profesorem literatury, absolwentem uniwersytetu lwowskiego, matka znakomitym pedagogiem, również nauczycielką. W Złotowie Helenie Będkowskiej powierzono misję utworzenia internatu dla młodzieży liceum pedagogicznego i gimnazjum, a mąż Adam uczył języka polskiego. To oni sprowadzili do Złotowa również Annę Borkową.

Lesław zdał maturę w Złotowie w 1948 r. (z jedenastu przedmiotów!). Odbywało się to w gmachu dzisiejszego ZSE (wtedy LO). Na studia wybrał się do Szczecina, potem w ramach służby wojskowej skierowany do Warszawy, do tworzącej się właśnie Wojskowej Akademii Technicznej. Związał się z tą uczelnią na stałe, uzyskując kolejno tytuły mgra inż., dra, dra hab., wreszcie z rąk Prezydenta RP otrzymał tytuł profesora. Jako wykładowca uczelni wojskowej, miał też stopień pułkownika lotnictwa. O bogatym dorobku naukowym, publikacjach i wynalazkach Profesora można przeczytać w Internecie, ale o Jego nadzwyczajnej sumienności, pracowitości, szlachetności i wielkim sercu wiedzą tylko ci, którzy mieli szczęście spotkać Go w swoim życiu. Paru złotowian do takich szczęściarzy należy. Przypominamy spotkanie w maju 2008 r., a także przedstawienie „Z pionierskich dni w Złotowie” przygotowane przez MZZ i Przyjaciół.

Prof. L. Będkowski to fenomen! Nie tylko dlatego, że na emeryturę przeszedł dopiero na 3 miesiące przed śmiercią złamany ciężką chorobą mając blisko 82 lata. Nie tylko dlatego, że miał genialny umysł i posługiwał się nim bezbłędnie do końca swoich dni. Nie tylko dlatego, że znał tysiące anegdot, które fantastycznie opowiadał. To fenomen niespotykanej dobroci i prostolinijności połączony z bezinteresowną służbą nauce i drugiemu człowiekowi. Jaka szkoda, że Jego lwowskie „całuję rączki” zawisło gdzieś w przestworzach między Warszawą a Złotowem, na zawsze...

Our website is protected by DMC Firewall!